durnotą jest ocenianie wypadkowości auta po szczelinach klapy.
przecież nie mówiliśmy że z trzech składany tylko że trzeba na to zwrócić uwagę przy oglądaniu, czasem takie odchyłki przy lampie są po stłuczkach na przykład i wymienianych reflektorach
Co do szpar, to nie chciałem komentować niektórych ocen aut po zdjęciach z internetu, ale naprawdę jak auto jest starsze to szpary mogą być już nie takie jak trzeba. Wystarczy nawet drobna stłuczka, żeby szpary się nie zgadzały.
Opadnięta maska lekko poniżej linii błotników to też nic dziwnego, o ile szpary mocno się nie różnią , po prostu odbojniki też z czasem się kurczą pod ciągłym naporem maski, u mnie np tak jest w a4, mimo że jeżeli chodzi o same szpary to są idealnie równe.
Co więcej polecam połazić po parkingu i poobserwować auta - 90 % będzie miało problemy z spasowaniem elementów, a nie uwierzę że 90 % jest powypadkowych.
A najbardziej zastanawiam się, co powiedział by inspektor na auto moich rodziców - fiata brava , jestem pewien, że zostało by określone jako bite z każdej strony, a do tego jeszcze po czołówce.
A dlaczego ? - auto ma 160 tyś przebiegu, większość po mieście. Miało przygodę przodem z autem dostawczym, na tyle niefortunnie że maska wbiła się pod stopki na pace dostawczaka i została wymieniona (wszystko inne nienaruszone). Po wymianie niestety już nie leży jak nowa .
Druga przygoda obcierka bokiem od strony pasażera - wymieniony zderzak i błotnik, reszta nie naruszona, i naprawdę obcierka - nie dzwon, ale błotnik wolałem wymienić żeby korozja nie wyszła kiedyś w miejscach klepania. Kolejna przygoda - narożnik lewy tył - matka na parkingu wjechała w matiza. Zderzak przeżył, lampa też, lekko wgiął się narożnik - niestety lakiernik partacz zamiast wyklepać dobrze dał szpachlę i pomalował, i widać że szpachla była kładziona. Ostatnia przygoda - przetarty o betonowy słupek cały bok kierowcy. Nie trzeba było klepać, ale lakier położony na nowo i wymienione lusterko. I tak. Wychodzi teraz że auto ma źle spasowaną maskę, wymieniany błotnik, zderzak, do tego malowane wszystko poza drzwiami z prawej strony, tylnej klapy i dachu - jednym słowem szrot, do tego rocznik 99 a tylko 160 tyś więc pewnie kręcony (zresztą środek nie wygląda jak w nowym - fiat i tryb miejski zrobiły swoje).
A ja wiem że auto nie miało żadnego poważnego wypadku, i ma oryginalny przebieg .
JA uwazam ze BMW nie sa zbyt dobre szczegolnie wersji 5 e34, 2litrowe nie lubia gazu.Z osob znajomych ktorzy taka mieli to wiecej stalo niz jechalo a to z silnikiem bo dzwigienki czy cos tam peka a to przegrzana itd a majac starego paska b3 1.8 w gazie 90 koni w 1.5 oku przejechalo 94tys km i silnik marny byl bo odrazu przy kupnie na niskich obrotach typu na piatce 70km/h i wcisnieciu pedalu gazu kontrolka od oleju sie odzywala ale auto jechalo,nawet po peknieciu krućca przy glowicy auto przejechalo 10km do domu i nawet uszczelki nie wywalilo (oczywiscie bylo auto ropedzane i gaszone jak jechalo wolno znowu odpalane rozpedzane itd)
Co do szpar, to nie chciałem komentować niektórych ocen aut po zdjęciach z internetu, ale naprawdę jak auto jest starsze to szpary mogą być już nie takie jak trzeba. Wystarczy nawet drobna stłuczka, żeby szpary się nie zgadzały.
Opadnięta maska lekko poniżej linii błotników to też nic dziwnego, o ile szpary mocno się nie różnią , po prostu odbojniki też z czasem się kurczą pod ciągłym naporem maski, u mnie np tak jest w a4, mimo że jeżeli chodzi o same szpary to są idealnie równe.
Co więcej polecam połazić po parkingu i poobserwować auta - 90 % będzie miało problemy z spasowaniem elementów, a nie uwierzę że 90 % jest powypadkowych.
A najbardziej zastanawiam się, co powiedział by inspektor na auto moich rodziców - fiata brava , jestem pewien, że zostało by określone jako bite z każdej strony, a do tego jeszcze po czołówce.
A dlaczego ? - auto ma 160 tyś przebiegu, większość po mieście. Miało przygodę przodem z autem dostawczym, na tyle niefortunnie że maska wbiła się pod stopki na pace dostawczaka i została wymieniona (wszystko inne nienaruszone). Po wymianie niestety już nie leży jak nowa .
Druga przygoda obcierka bokiem od strony pasażera - wymieniony zderzak i błotnik, reszta nie naruszona, i naprawdę obcierka - nie dzwon, ale błotnik wolałem wymienić żeby korozja nie wyszła kiedyś w miejscach klepania. Kolejna przygoda - narożnik lewy tył - matka na parkingu wjechała w matiza. Zderzak przeżył, lampa też, lekko wgiął się narożnik - niestety lakiernik partacz zamiast wyklepać dobrze dał szpachlę i pomalował, i widać że szpachla była kładziona. Ostatnia przygoda - przetarty o betonowy słupek cały bok kierowcy. Nie trzeba było klepać, ale lakier położony na nowo i wymienione lusterko. I tak. Wychodzi teraz że auto ma źle spasowaną maskę, wymieniany błotnik, zderzak, do tego malowane wszystko poza drzwiami z prawej strony, tylnej klapy i dachu - jednym słowem szrot, do tego rocznik 99 a tylko 160 tyś więc pewnie kręcony (zresztą środek nie wygląda jak w nowym - fiat i tryb miejski zrobiły swoje).
A ja wiem że auto nie miało żadnego poważnego wypadku, i ma oryginalny przebieg .
Tylko auto miało sporo tych "niegroźnych" przygód. Może i nie było poważnie bite ale sam napisałeś ,że wygląda na wyeksploatowane. Dla mnie liczy się nie tylko stan mechanizny ale i wygląd więc bym nie kupił jak większość osób pewnie.
Tylko auto miało sporo tych "niegroźnych" przygód. Może i nie było poważnie bite ale sam napisałeś ,że wygląda na wyeksploatowane. Dla mnie liczy się nie tylko stan mechanizny ale i wygląd więc bym nie kupił jak większość osób pewnie.
Masz rację - wygląda , ale chciałem uzmysłowić że nie zawsze złe spasowanie jakiegoś jednego elementu oznacza dzwona.
A co do bravy, poza tym że trochę pokiereszowana to technicznie w stanie bdb, wszystko wymieniane na czas, zresztą auto w rodzinie od 8 lat i praktycznie nic się nie popsuło, większość wymienionych części można uznać za eksploatacyjne, jedyna awaria której być nie powinno to rozszczelnienie się chłodnicy na plastikowym króćcu, ale to akurat wada tych fiatów.
Tak to przez te 8 lat wymieniliśmy sprzęgło, 2x końcówka drążka, 1x silniczek krokowy, klocki hamulcowe i tylne bębny. Reszta się nie psuje, jak to mówią lać i jechać
JA uwazam ze BMW nie sa zbyt dobre szczegolnie wersji 5 e34, 2litrowe nie lubia gazu.Z osob znajomych ktorzy taka mieli to wiecej stalo niz jechalo a to z silnikiem bo dzwigienki czy cos tam peka a to przegrzana itd
Widze, ze mamy tu specjaliste od BMW
akurat starsze beemki lubią gaz, np. te montowane w serii E34 o której piszesz. Faktycznie, motory M50 miały problem z głowicą, któy mógłbyć bardzo delikatnie eskalowany przez gaz, ale dotyczyło to upalanych samochodów.
Ogólnie gazownicy są zdania, że starsze modele BMW+gaz to dobry pomysl, w przeciwieństwie np. do 190E czy W124.
__________________
Stawiajcie mi piwka i punkty reputacji. Chcę być poważanym pijaczyną.
nie wiem ja napisalem o przypadkach znajomych ogolnie nie przepadam za tymi autami i tyle bo jest dobra BMka ale nowa, a te stare szczegolnie diesel chyba nie naleza do najlepszych. Wiec majac BMW auto lepszej klasy pod wzgledem wygody mowiac o benzynowym silniku to stac Cie niech bedzie i na tankowanie a nie gazowanie jej.Bo jak stac Cie na konia to i na bata niech bedzie stac podobnie kupic audi s6 c4 i ja gazowac
(...) jest dobra BMka ale nowa, a te stare szczegolnie diesel chyba nie naleza do najlepszych(...)
Nowe modele maja większe problemy z awaryjnością niż stare
Problem starych diesle to tds, tam wiele rzeczy lubiło się posypać, no i sporo palił. Dwójka moich znajomych miała/ma to auto E36/E39 i rzeczywiście muszą trochę pieniędzy w auta ładować.
__________________
Stawiajcie mi piwka i punkty reputacji. Chcę być poważanym pijaczyną.